Robert i Bertrand

Robert i Bertrand
Loading the player ...
Polska
1938
Data premiery: 1938-01-12
Czas trwania:
fragment: 0:04:42
opis filmu
O filmie

Bertrand i Robert trafiają przez pomyłkę do więzienia. Więzienie zwiedza Irena Ippel, początkująca autorka powieści kryminalnych. Robert i Bertrand myśląc, że jest złodziejką, chcą naprowadzić ją na uczciwą drogę. Ona ma te same zamiary w stosunku do nich, tym bardziej, że zakochała się ze wzajemnością w Bertrandzie...

Pierwowzór literacki: Władysław Anczyc, Robert i Bertrand
Muzyka: Henryk Wars
Czas akcji: lata 30. XX wieku
Miejsce akcji: miasteczko w Polsce, Warszawa
Kierownik produkcji: Józef Rosen
Produkcja: Rex-Film
Prawa: dzieło osierocone (dyspozytariusz Filmoteka Narodowa)
Dźwięk: mono
Format klatki: 4:3
System koloru: czarno-biały
Język: pl
Obsada
Helena Grossówna (Irena), Eugeniusz Bodo (Bertrand), Adolf Dymsza (Robert), Antoni Fertner (Ippel, ojciec Ireny), Mieczysława Ćwiklińska (siostra Ippla), Michał Znicz (baron Dobkiewicz), Wincenty Łoskot, Edmund Minowicz, Henryk Małkowski, Feliks Żukowski (pan młody), Julian Krzewiński (lokaj), Józef Orwid (dozorca więzienia), Stanisław Zięciakiewicz (włamywacz), Stefania Betcherowa (chłopka), Ziutek Kudła (uczeń), Wacław Zdanowicz (gość na przyjęciu), Aleksander Bogusiński (gość na przyjęciu), Józef Porębski (gość w karczmie), Edmund Biernacki (kasjer na dworcu), Zofia Mellerowicz (właścicielka pokoju)
zwiń zakładkę
treść

Irena, córka ziemianina Ippla, czyta lokajowi Janowi fragmenty swojej powieści kryminalnej przygotowywanej na konkurs. Aby uwiarygodnić powieść, Irena rysuje mapę wymyślonej kradzieży i zmusza Jana, by odegrał zamordowanego bankiera. Przerywa im baron Dobkiewicz, który przyjeżdża z wizytą. Irena jest bardzo zdeterminowana, by jej powieść wyszła jak najlepiej. Ponieważ nie zna nikogo, kto siedziałby w więzieniu, pyta służącego o najbliższe więzienie. Ten opowiada jej o pobliskim areszcie. W tym czasie Bertrand, zredukowany handlowiec stara się obnośnie sprzedać krawaty. Trafia na Roberta, który zajmuje się tym samym. Robert zdradza mu tajniki handlu. Mężczyźni zaprzyjaźniają się i postanawiają założyć spółkę.
Tymczasem Irena zjawia się w areszcie. Zwiedzając celę, chowa się za drzwiami, aby mogła w niej przez jakiś czas zostać i poczuć się jak więzień. Tymczasem Robert i Bertrand trafiają do wioski, gdzie akurat odbywa się wesele. Obaj są głodni, postanawiają więc zakraść się na przyjęcie jako goście. Na zabawie grajek kradnie pieniądze z tacy. Goście myślą, że zrobili to Robert i Bertrand. Obaj trafiają do cel w pobliskim areszcie. W swojej celi Bertrand odkrywa Irenę i bierze ją za osadzoną złodziejkę. Irena myśli natomiast, że to mężczyźni są złodziejami. Tymczasem naczelnik aresztu, słysząc śpiew Roberta i Bertranda, zaprasza ich do siebie na wspólne śpiewanie. Chwilę tę wykorzystuje Irena, która ucieka. Naczelnik idzie jej szukać, zostawiając przyjaciół samych w mieszkaniu. Wtedy Bertrand przypomina sobie, że znalazł kartkę, która wypadła Irenie z kieszeni. Była to mapa rozrysowana do jej powieści, omylnie zrozumiana przez przyjaciół jako plan włamania. Bertrand zakochany w Irenie, nie chce dopuścić do tego, aby Irena kradła. Irena wraca do domu. Jej ojciec wzburzony zniknięciem dziewczyny zapowiada, że wyjeżdżają do Warszawy. Robert i Bertrand uciekają z więzienia i trafiają do dworu Ireny. Widzą przez okno, jak Irena ogląda biżuterię i myślą, że dziewczyna chce ją ukraść. Ponieważ Irena zaczyna krzyczeć, kneblują ją i wynoszą przez okno do garażu. Irena chce się dowiedzieć, co mężczyźni robią w jej domu. Wówczas Bertrand pokazuje jej kartkę papieru. Ta zaczyna rozumieć, ale postanawia dalej udawać złodziejkę. Ponieważ krzyki postawiły już na nogi cały dom, przyjaciele chcą uciekać. Irena proponuje wziąć samochód. Mężczyźni protestują przeciw kolejnej „kradzieży” Ireny. Ostatecznie wsiadają do pojazdu. Irena zatrzymuje się dopiero za miastem. Tam Robert zdradza jej adres złodziejskiej meliny, a Bertrand postanawia, że wszyscy muszą wrócić i oddać samochód. Irena nie chce, by prawda o tym, że nie jest złodziejką, wyszła na jaw, więc udaje, że w samochodzie zepsuł się starter i prosi, by przyjaciele popchnęli samochód. Gdy ci wysiadają, dziewczyna odjeżdża. Wtedy Robert i Bertrand trafiają na miejscowy dworzec, skąd planują dostać się do Warszawy. Ponieważ nie mają biletów, wtapiają się w tłum uczniowskiej wycieczki do stolicy. W pociągu niespodziewanie spotykają Irenę z ojcem i baronem Dopkiewiczem. Mylnie biorą ją za usypiaczkę kolejową, a barona za jej wspólnika. Myśląc, że uśpiła jednego z pasażerów, którym w rzeczywistości był jej ojciec, wchodzą do przedziału, aby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Zjawia się tam także Irena. Boi się, że ojciec zobaczy ją ze złodziejami, więc zaprasza ich do sąsiedniego przedziału. Tam pokazuje im papierośnicę. Przyjaciele są przekonani, że Irena ukradła ją starszemu panu. Korzystając z jej nieuwagi, Robert zabiera papierośnicę i wsuwa do płaszcza zawieszonego w przedziale ojca Ireny. Zjawia się konduktor, prosząc o bilety. W sąsiednim przedziale budzi się ojciec Ireny i odkrywa brak papierośnicy. Dziewczyna zdradza mu, że to ona ją ma. Wtedy zauważa jej brak. Pyta konduktora, gdzie są Robert i Bertrand. Okazuje się, że wyskoczyli z pociągu, ponieważ nie mieli biletów. Po przyjeździe do Warszawy Irena jest bardzo zmartwiona sprawą papierośnicy. Z tego powodu postanawia zrezygnować z pisania powieści.
Tymczasem w domu zjawia się baron Dopkiewicz i zaprasza Irenę do teatru. Oddaje też baronowi papierośnicę. Okazało się, że Robert próbując ją zwrócić, włożył ją do niewłaściwego płaszcza. Widząc to, Irena rezygnuje z wyjścia do teatru i biegnie pod adres meliny podanej wcześniej przez Roberta. Nie myli się, bo zastaje w niej przyjaciół. Irena zaprasza ich do swojego domu. Tam okazuje się, że są w nim prawdziwi złodzieje, którzy uciekają na ich widok. Następnego dnia w domu Ireny odbywa się przyjęcie. Robert i Bertrand dostają się do środka jako dostawcy deserów. Obawiając się, że Irena chce okraść gości, Robert przebiera się za jednego z nich – wielkiego mandaryna Czin czing cionga, a Bertrand za jego towarzysza. Robert zdejmuje i ukrywa diamentową kolię ciotki Ireny, tak aby dziewczyna nie mogła jej ukraść. Chwilę później Ippel przedstawia Robertowi przebranemu za mandaryna swoją córkę Irenę. Robert zaczyna rozumieć całe wielkie nieporozumienie i wzywa Bertranda. W tym momencie ciotka zauważa brak kolii. Robi się olbrzymie zamieszanie, podczas którego przyjaciele uciekają. Gdy emocje opadają, okazuje się, że kolię miał schowaną w paczuszce przekazanej przez Bertranda lokaj Jan. Irena zrozumiała wówczas, że przyjaciele wzięli ją za złodziejkę i dlatego postanowili zabezpieczyć klejnoty. Ponieważ Robert i Bertrand nie mają pieniędzy, decydują się wrócić do aresztu i tam przez chwilę zamieszkać. Na miejscu, w celi Bertranda, czeka już Irena, która postanawia się z nim związać. (GR)

zwiń zakładkę
komentarz
komentarz eksperta

Komedia, ekranizacja wodewilu Jana Nestroya, w reżyserii Mieczysława Krawicza z udziałem pary najpopularniejszych przedwojennych aktorów – Eugeniusza Bodo i Adolfa Dymszy. Udział tego wspaniałego duetu gwarantował każdemu filmowi sukces bez względu na niedociągnięcia scenariusza. W roli kochliwej pisarki wystąpiła piękna Helena Grossówna, a w roli, jak zwykle, charakterystycznej - niepowtarzalna Mieczysława Ćwiklińska, którą kochało przynajmniej kilka pokoleń kinomanów. Przebojowa muzyka Henryka Warsa i urocze piosenki w wykonaniu duetu Bodo i Dymsza. Niestety, wciąż brakuje prawie połowy filmu. To, co się zachowało, stanowi więc tym większą wartość.

zwiń zakładkę
głosy prasy
„Dobremu, zwartemu scenariuszowi i oszczędnej w wyrazie reżyserii, film zawdzięcza to, że fabuła naszpikowana »gagami« w najlepszym stylu amerykańskim, ma zdecydowany kierunek i wyraźną linię, że duży ładunek humoru nie osłabia zasadniczego tempa, nie opóźnia akcji. »Robert i Bertrand« pod względem charakteru inscenizacji zamknięty został między groteską a komedią sytuacyjną i konsekwentnie w tych ramach rozplanowany. Obsada doskonała. Oczywiście pierwsze skrzypce grają Adolf Dymsza i Eugeniusz Bodo, przelicytowujący się w świetnie improwizowanym komizmie. Bodo był nieco skrępowany charakterem odtwarzanej postaci, trochę bezbarwnej w założeniu. Dymsza natomiast miał idealne pole do swobodnego popisu i popisał się rzeczywiście po mistrzowsku. Helena Grossówna, artystka młoda i ambitna, w roli pomylonej lekko na punkcie ambicyj powieściopisarskich pannicy, wykazała, że jej sztuka odtwórcza biegnie po linii stałego postępu i że już obecnie jest niezastąpioną siłą aktorską w komedii polskiej. Ćwiklińska, Znicz, Fertner i Orwid – reprezentujący najwyższą klasę doświadczonego aktorstwa komediowego dopełniają świetnej całości filmu. [...] Godnymi wyróżnienia są również komiczne duety śpiewacze Dymszy i Bodo oraz kapitalny taniec apaszów, budzący huragany śmiechu – w wykonaniu Dymszy, Bodo i Grossówny”.

„Film. Ilustrowany Kurier Kinematograficzny”, 1938, nr 3.


„Gdyby w wykonanie tego filmu włożono choć trochę więcej staranności i odrobinę dobrej woli, byłaby z tego niezła farsa. W obecnej formie połowa farsy jest ponura, druga połowa ma kilka godnych podkreślenia momentów. Dobra jest taneczna groteska apaszowska, dobre jest tempo scen i dobre są niektóre kawały Dymszy, zdradzające jak zawsze jego prawdziwy i niewyzyskany talent filmowy. Grossówna zdaje się być dobrym nabytkiem dla filmu, ma fotogeniczny typ temperamentu – szkoda, że nie podpatrzyła u Dymszy, jak należy mówić »ekranowo« i jak należy oczyścić dykcję z lirycznych wydłużeń i minoderyj”.

Stefania Zahorska, „Robert i Bertrand”, „Wiadomości Literackie”, 1938, nr 7.


„Mimo kilkakrotnych zaprzeczeń festiwal filmowy w Cannes odbędzie się niebawem. [...] Państwa mające mniejszą produkcję, a więc Polska, mogą nadesłać dwa filmy pełnometrażowe i trzy krótkometrażowe. Wszystkie filmy nadesłane na festiwal muszą być tegorocznej produkcji. Jak wiadomo Polska zaprezentuje następujące filmy: »Czarne Djamenty«, film zrealizowany na Zaolziu, »Robert i Bertrand« i krótkometrażowy film Mieczysława Bilażewskiego p. t. »Polska w Gdańsku«. Na marginesie tej ostatniej wiadomości, wyrazić należy zdziwienie, dlaczego wysyła się zupełnie mierny film »Robert i Bertrand«? Pochwalając w zupełności wybór dwóch pozostałych filmów, uważamy, że film »Robert i Bertrand« należałoby zamienić na inny, lepszy, a taki na pewno się znajdzie”.

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”, 1939, nr 232.


„Zręcznie wykonana i doskonale zagrana komedia wg sztuki Nestroya od lat wystawianej i wznawianej na scenach naszych teatrów. Trzeba od razu powiedzieć, że film ten jest popisem Adolfa Dymszy, który już dawno nie był w tak doskonałej »formie«. Bodo niestety wypadł blado, jest jakiś »niemrawy«, apatyczny, i gra bez przekonania i bez serca. Grossówna jest niezła, a w jednej scenie (tańce apaszowskie) dowiodła, że ma również temperamencik. W innych rolach: Fertner, Orwid, Ćwiklińska – jak zwykle – na poziomie. Treść jest dosyć popularna. Przypadek połączył dwóch młodych włóczęgów – węzłem przyjaźni. Serca mają złote, kieszenie dziurawe, dużo radości życia, patrzą w przyszłość z nadzieją... W areszcie gminnym, w którym zamknięto ich za rzekomo popełnioną kradzież, poznają dziewczynę. Jest to bogata jedynaczka, której marzą się niezwykłe przygody. W areszcie szuka bandytów, bo chce poznać ich życie, które stanowi temat pisanej przez nią powieści. Poczciwi koledzy, włóczęgi grają rolę złodziejów wysokiej klasy. Naturalnie jest i romans, bo jeden z nich zakochuje się w dziewczynie, przekonany zresztą, że ona należy do »ferajny«. Wynika stąd szereg zabawnych »qui – pro – quo«, jak np. gdy Robert i Bertrand kradną na przyjęciu, aby uchronić przyjaciółkę od pokusy kradzieży i więzienia. Całość ma tempo, dużo humoru. Publiczność reaguje b. żywo. Film cieszy się powodzeniem”.

„Robert i Bertrand”, „Prawda o Filmie”, 1938, nr 2.


„Bodo i Dymsza grać będą w filmie »Robert i Bertrand«. Jest to zaktualizowana farsa. Parę miesięcy temu odbyła się w Niemczech premiera filmu osnutego wokół tej samej farsy. Role głowne: Fritz Kampers i Paul Kemp”.

„W polskim świecie filmowym”, „Kino”, 1937, nr 28.

zwiń zakładkę
ciekawostki
  • Futra Heleny Grossówny zapewniła firma A.M.S. ul. Marszałkowska 129, natomiast samochód – firma Skoda.

  • Samochód, który „kradnie” Irena, to Škoda Rapid Typ 901 z około 1936 roku.

  • Stroje ludowe ze scen wiejskiego wesela to ludowe stroje łowickie.

zwiń zakładkę
plakaty i fotosy
zwiń zakładkę
zwiń zakładkę